Menopauza jatrogenna po leczeniu onkologicznym

Menopauza nie zawsze przychodzi wtedy, kiedy organizm jest na nią gotowy. Czasami pojawia się w wyniku leczenia onkologicznego – nagle, w środku życia, w którym kobieta o menopauzie nie myślała wcale lub traktowała ją jako odległy i mglisty temat, którym póki co nie warto się przejmować.

Może być konsekwencją chemioterapii, radioterapii obejmującej okolice miednicy, operacyjnego usunięcia jajników albo farmakologicznego zahamowania ich pracy. W przypadku niektórych nowotworów takie leczenie jest niezbędnym elementem strategii przeciwnowotworowej.

I właśnie dlatego o menopauzie jatrogennej trzeba mówić inaczej. Nie po to, żeby podważać leczenie onkologiczne, przekonywać kobietę do hormonów czy straszyć ją listą możliwych skutków ubocznych. Po to, żeby powiedzieć jasno: leczenie nowotworu może się zakończyć albo przebiegać zgodnie z planem, a kobieta nadal może potrzebować pomocy w odzyskaniu jakości życia.

Czym jest menopauza jatrogenna?

Menopauza jatrogenna, określana również jako menopauza indukowana lub wywołana leczeniem, pojawia się wtedy, gdy funkcja jajników zostaje zahamowana albo utracona w wyniku działania medycznego. Może do tego dojść między innymi po chemioterapii, radioterapii obejmującej jajniki lub obszar miednicy, chirurgicznym usunięciu obu jajników albo farmakologicznym zahamowaniu czynności jajników.

W przypadku raka piersi jednym ze sposobów zahamowania czynności jajników jest stosowanie analogów GnRH, takich jak goserelina, znana pod nazwą Zoladex. U kobiet przed menopauzą może być ona stosowana jako element leczenia hormonozależnego raka piersi. Krajowy Rejestr Nowotworów wymienia goserelinę jako lek służący do farmakologicznego zahamowania produkcji hormonów steroidowych w jajnikach.

Warto przy tym rozróżnić pojęcia. Menopauza przedwczesna oznacza menopauzę przed 40. rokiem życia, natomiast między 40. a 44. rokiem życia mówi się o menopauzie wczesnej. Menopauza wywołana leczeniem może jednak wystąpić także później, na przykład u kobiety przed menopauzą leczonej z powodu raka piersi. Dlatego w kontekście onkologii często bardziej precyzyjne jest określenie „menopauza jatrogenna” lub „menopauza indukowana leczeniem”.

Menopauza, która nie daje organizmowi czasu na przygotowanie

Naturalna menopauza zazwyczaj nie pojawia się z dnia na dzień. W okresie okołomenopauzalnym funkcja jajników stopniowo się zmienia, cykle mogą stawać się nieregularne, a objawy pojawiają się i zmieniają w czasie.

W przypadku menopauzy wywołanej leczeniem sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej. Farmakologiczne zahamowanie czynności jajników może doprowadzić do nagłego pojawienia się objawów menopauzalnych, które u części kobiet mogą być bardziej nasilone. Podobnie po chemioterapii miesiączki mogą zatrzymać się lub stać się nieregularne, a menopauza może wystąpić wcześniej i bardziej gwałtownie niż naturalnie. W niektórych przypadkach funkcja jajników może jednak powrócić po zakończeniu leczenia.

To bardzo ważna różnica. Kobieta może jednego dnia funkcjonować w swoim dotychczasowym rytmie, a niedługo później doświadczać uderzeń gorąca, nocnych potów, problemów ze snem, zmęczenia czy bólu stawów. I często dzieje się to w czasie, kiedy równocześnie trwa leczenie, odbywają się wizyty, badania i kontrole. Nie zawsze jest więc przestrzeń na spokojne oswojenie się z tym, co dzieje się z własnym ciałem.

Jakie objawy może powodować menopauza jatrogenna?

Objawy mogą być bardzo różne. Nie każda kobieta będzie miała wszystkie i nie u każdej będą one mocno nasilone. Do częściej występujących należą uderzenia gorąca, nocne poty, zaburzenia snu, zmęczenie, kołatania serca, zmiany nastroju, większa drażliwość lub niepokój, bóle i sztywność stawów, zmiany masy ciała i jej dystrybucji, problemy z koncentracją i pamięcią, zmiany skóry i włosów oraz obniżenie libido.

Bardzo łatwo powiedzieć: „To tylko menopauza”. Dla kobiety, która właśnie zakończyła albo nadal przechodzi leczenie onkologiczne, to zdecydowanie nie jest „tylko”. Jeżeli przez uderzenia gorąca nie możesz spać, ból stawów utrudnia Ci codzienne funkcjonowanie, przewlekłe zmęczenie odbiera Ci energię, a problemy z pamięcią utrudniają pracę, są to realne problemy, które zasługują na uwagę.

Układ moczowo-płciowy – temat, o którym wciąż za mało się mówi

Jest jeszcze jedna grupa objawów, o której kobiety często nie mówią nawet lekarzowi. To dolegliwości dotyczące pochwy, pęcherza i seksualności.

Obniżenie poziomu estrogenów może prowadzić do zmian w obrębie tkanek układu moczowo-płciowego. Mogą pojawić się suchość pochwy, pieczenie i podrażnienie, świąd, ból podczas współżycia, krwawienie związane z podrażnieniem, częstsze infekcje dróg moczowych, częstsze oddawanie moczu czy problemy z kontrolą pęcherza. Mogą również zmienić się libido oraz sposób odczuwania przyjemności z seksu.

W terminologii medycznej mówimy o zespole moczowo-płciowym menopauzy (GSM – genitourinary syndrome of menopause).

I tutaj chciałabym zmienić jedno podejście. Suchość pochwy, ból podczas seksu czy problemy z pęcherzem nie są czymś, co kobieta musi po prostu „przeżyć”. To są objawy, o których można i warto rozmawiać.

Seksualność po leczeniu onkologicznym nie jest tematem drugorzędnym

Kiedy kobieta przechodzi leczenie nowotworowe, seksualność bardzo często schodzi na dalszy plan. I jest to całkowicie zrozumiałe – najpierw najważniejsze jest leczenie.

Później może jednak pojawić się moment, w którym kobieta chce znowu poczuć się sobą. Chce wrócić do bliskości, mieć relację seksualną bez bólu i znowu czuć swoje ciało jako własne, a nie wyłącznie jako „ciało po chorobie”.

Tymczasem suchość, ból i lęk przed bólem mogą prowadzić do unikania współżycia, co wtórnie może pogłębiać napięcie i dystans. Dlatego seksualność nie powinna być traktowana jako temat „na później”. Jakość życia jest częścią zdrowia, a rozmowa o seksie, bólu czy libido nie jest fanaberią.

Leczenie objawów – czy można coś zrobić bez hormonów?

To jeden z najważniejszych tematów, ponieważ informacja „nie możesz stosować hormonalnej terapii menopauzalnej” bywa przez kobiety odbierana jako „nie można już nic zrobić”.

To nieprawda.

W przypadku kobiet po leczeniu onkologicznym istnieją zarówno metody niefarmakologiczne, jak i leki niehormonalne, które mogą być stosowane w leczeniu konkretnych objawów. Ich dobór zależy jednak od rodzaju dolegliwości, innych chorób, przyjmowanych leków oraz rodzaju zastosowanego leczenia przeciwnowotworowego.

Przy uderzeniach gorąca i nocnych potach lekarz może rozważyć między innymi paroksetynę, wenlafaksynę, citalopram, escitalopram, gabapentynę, oksybutyninę. Nie są to „leki na menopauzę” w klasycznym znaczeniu. Część z nich została pierwotnie opracowana do leczenia depresji i zaburzeń lękowych, część bólu neuropatycznego lub padaczki, a oksybutynina jest stosowana przede wszystkim przy nadreaktywnym pęcherzu. Wykazano jednak, że mogą zmniejszać nasilenie uderzeń gorąca.

Przy tamoksyfenie potrzebna jest szczególna ostrożność. Niektóre leki przeciwdepresyjne mogą wpływać na metabolizm tamoksyfenu. Dotyczy to przede wszystkim fluoksetyny i paroksetyny, dlatego w przypadku kobiet przyjmujących tamoksyfen lekarz może zalecić wybór innego preparatu, np. wenlafaksyny, citalopramu lub escitalopramu. Nie oznacza to, że każda kobieta może przyjąć którykolwiek z tych leków – decyzja zawsze powinna uwzględniać całe leczenie i pozostałe leki pacjentki.

Warto również wiedzieć o fezolinetancie (Veoza), czyli leku działającym na receptory neurokininowe uczestniczące w regulacji temperatury. Jest on w Unii Europejskiej dopuszczony do leczenia umiarkowanych i ciężkich objawów naczynioruchowych menopauzy.

W przypadku kobiet aktualnie leczonych z powodu raka piersi sytuacja jest jednak inna. W badaniach rejestracyjnych nie uwzględniano kobiet poddawanych leczeniu onkologicznemu z powodu raka piersi lub innych nowotworów estrogenozależnych, dlatego EMA wskazuje, że fezolinetant nie jest zalecany w tej grupie z powodu braku danych dotyczących bezpieczeństwa i skuteczności. U kobiet po zakończeniu leczenia onkologicznego decyzja może wymagać indywidualnej oceny korzyści i ryzyka. Dodatkowo lek wymaga monitorowania czynności wątroby ze względu na ryzyko polekowego uszkodzenia wątroby.

W 2025 r. w UE został dopuszczony do obrotu elinzanetant – Lynkuet, nowy niehormonalny lek działający na receptory neurokininowe NK1/NK3. Jego wskazania obejmuje nie tylko objawy menopauzy, ale również umiarkowane i ciężkie objawy naczynioruchowe związane z adiuwantową terapią hormonalną raka piersi. Pozwolenie unijne wydano 17 listopada 2025 r.

A co z suchością pochwy?

Tutaj sytuacja jest trochę inna. Przy suchości i podrażnieniu można stosować niehormonalne nawilżacze dopochwowe oraz lubrykanty. W przypadku kobiet po leczeniu raka piersi są one wymieniane jako podstawowe możliwości łagodzenia suchości. Jeżeli objawy utrzymują się mimo stosowania takich preparatów, warto omówić z zespołem leczącym dalsze możliwości. Co ważne, aktualne materiały ASCO podkreślają możliwość indywidualnego rozważenia niskodawkowego estrogenu dopochwowego u części kobiet po raku piersi, gdy leczenie niehormonalne nie wystarcza — ale z oceną ryzyka i korzyści oraz rozmową z zespołem onkologicznym.

Miejscowe estrogeny, DHEA i inne terapie hormonalne to już zupełnie inna kategoria. Nie powinny być automatycznie traktowane jako „zakazane” ani jako „bezpieczne dla każdej kobiety”. W przypadku hormonozależnych nowotworów decyzja wymaga indywidualnej oceny i współpracy z zespołem prowadzącym leczenie.

Natomiast bardzo mocno podkreśliłabym, że nie ma obecnie dobrych podstaw, żeby przedstawiać laseroterapię dopochwową jako sprawdzone rozwiązanie dla kobiet po leczeniu onkologicznym. Aktualne rekomendacje IMS mówią o niewystarczających dowodach dla laserów i energii cieplnej.

Niehormonalne nie oznacza „naturalne”

To również ważne rozróżnienie.

Jeżeli kobieta nie może albo nie chce stosować hormonów, może mieć pokusę sięgnięcia po preparaty reklamowane jako „naturalne hormony”. W przypadku hormonozależnego raka piersi nie jest to dobry kierunek.

Soja, izoflawony, czerwona koniczyna, pluskwa groniasta czy inne preparaty roślinne nie powinny być traktowane jako automatycznie bezpieczna alternatywa dla leczenia. Dowody na skuteczność wielu takich preparatów w łagodzeniu objawów menopauzalnych są ograniczone, a przy leczeniu onkologicznym dochodzi dodatkowa kwestia możliwych interakcji z lekami.

„Naturalny” nie jest synonimem „bezpieczny”.

Wśród terapii niefarmakologicznych najbardziej wiarygodne dowody na skuteczność dotyczą terapii poznawczo-behawioralnej i hipnozy klinicznej.

Kości – temat, którego nie wolno pomijać

Menopauza oznacza zmianę warunków, w jakich funkcjonują nasze kości. Przy menopauzie wywołanej leczeniem onkologicznym temat może być szczególnie ważny, zwłaszcza gdy leczenie obejmuje zahamowanie czynności jajników.

Materiały dla pacjentek po raku piersi wskazują, że w przypadku wczesnej menopauzy wywołanej leczeniem lub rozpoczęcia supresji jajników może być wskazane wykonanie badania DEXA, które ocenia gęstość mineralną kości.

I właśnie tutaj aktywność fizyczna staje się czymś znacznie ważniejszym niż sposób na „spalanie kalorii”. Trening oporowy pomaga utrzymywać mięśnie i siłę, a odpowiednio dobrana aktywność obciążająca kości jest ważnym elementem dbania o ich kondycję. Rodzaj i intensywność treningu powinny być jednak dopasowane do stanu zdrowia, rodzaju leczenia, jego skutków ubocznych i aktualnych możliwości kobiety.

W przypadku leczenia onkologicznego nie obowiązuje zasada „im więcej, tym lepiej”. Obowiązuje zasada: bezpiecznie, stopniowo i adekwatnie do sytuacji.

Mięśnie, masa ciała i zmiana sylwetki

Kolejnym tematem, który często pojawia się po leczeniu, jest masa ciała. Menopauza i niektóre terapie raka piersi mogą sprzyjać zwiększeniu masy ciała, szczególnie w okolicy brzucha.

Nie chciałabym jednak, żeby kobieta po leczeniu usłyszała po prostu: „Musisz teraz bardziej pilnować diety”.

Znacznie ważniejsze jest zadbanie o odpowiednią podaż energii i składników odżywczych, wystarczającą ilość białka, utrzymanie lub odbudowę siły mięśniowej, regularny ruch, sen i regenerację. Trening siłowy może być jednym z bardzo ważnych elementów tego procesu – nie dlatego, że ma spalać kalorie, ale dlatego, że chcemy zachować sprawne i silne ciało.

Zmęczenie nie zawsze oznacza, że trzeba bardziej się mobilizować

To szczególnie ważne wśród kobiet, które przed chorobą były bardzo aktywne. Po leczeniu mogą pojawić się dni, kiedy ciało po prostu nie współpracuje.

Zmęczenie może być związane zarówno z samą terapią, jak i z problemami ze snem, uderzeniami gorąca, obciążeniem psychicznym czy innymi konsekwencjami leczenia. Regularna aktywność, nawet tak prosta jak spacer, może wspierać radzenie sobie ze zmęczeniem, ale jej intensywność powinna być dostosowana do aktualnych możliwości.

Czasami będzie to trening, czasami spacer, czasami kilka prostych ćwiczeń, a czasami najważniejszym elementem planu będzie odpoczynek. Aktywność fizyczna ma wspierać organizm, a nie być kolejnym zadaniem, które trzeba perfekcyjnie wykonać.

Menopauza jatrogenna to nie tylko objawy fizyczne

Jest jeszcze druga strona tej historii – psychika.

Wyobraź sobie kobietę, która dowiaduje się: „Od teraz będziemy hamować pracę Pani jajników”. Ona doskonale rozumie dlaczego. Wie, że leczenie ma chronić ją przed nawrotem choroby. A jednocześnie może czuć żal, złość, strach, smutek albo poczucie utraty kontroli nad własnym ciałem.

Może pojawić się pytanie: „Czy ja jeszcze jestem sobą?”

Do tego dochodzi zmiana wyglądu, blizny, utrata włosów, zmiana masy ciała, problemy z seksualnością, zmęczenie i świadomość przebytej choroby.

To bardzo dużo.

Dlatego wsparcie psychologiczne nie jest oznaką słabości. I nie każda trudność emocjonalna powinna być tłumaczona wyłącznie hormonami. Czasami kobieta potrzebuje przede wszystkim przestrzeni, żeby przeżyć doświadczenie choroby.

Nie czekaj, aż „będzie naprawdę źle”

Nie musisz czekać, aż przestaniesz spać, seks zacznie boleć, ból stawów ograniczy Twoje codzienne funkcjonowanie, zmęczenie będzie odbierało Ci większość dnia albo zaczniesz czuć, że zupełnie nie poznajesz swojego ciała.

Możesz powiedzieć o tym wcześniej.

Możesz zapytać lekarza, czy Twoje leczenie może wywołać menopauzę, jakich objawów można się spodziewać, jak będzie monitorowane zdrowie kości i czy potrzebujesz badania DEXA. Możesz zapytać o możliwości leczenia uderzeń gorąca, problemów ze snem, bólu stawów, suchości pochwy czy problemów z pęcherzem. Możesz również zapytać o bezpieczny powrót do aktywności fizycznej.

To są normalne pytania. I masz prawo je zadawać.

Powrót do zdrowia to coś więcej niż brak choroby

W onkologii podstawowym celem leczenia jest oczywiście leczenie choroby i zmniejszenie ryzyka jej nawrotu. Ale życie po leczeniu to coś więcej.

To sen, ruch, relacje, seksualność, praca, siła, samodzielność i poczucie bezpieczeństwa we własnym ciele.

Dlatego temat jakości życia po chorobie nowotworowej nie powinien być dodatkiem do leczenia. Menopauza jatrogenna jest jednym z obszarów, które mogą mieć na tę jakość życia bardzo duży wpływ.

Nie jest konkurencją dla onkologii. Nie jest próbą zmiany leczenia. Jest częścią opieki nad kobietą, której życie zostało zmienione przez leczenie.

Leczenie onkologiczne może uratować życie.

Ale później warto również zadbać o to, jak to życie wygląda.

Co możesz zrobić, jeśli właśnie zaczynasz leczenie?

Nie musisz od razu przygotowywać się na wszystkie możliwe objawy. Dobrze jest wiedzieć, co może się wydarzyć, ale nie zakładać z góry, że to wszystko przydarzy się właśnie Tobie.

Warto natomiast obserwować swoje ciało i zwracać uwagę na sen, uderzenia gorąca, zmęczenie, bóle stawów, nastrój, libido oraz objawy urogenitalne. Warto nie ignorować tematów intymnych, zadbać o mięśnie i kości, omówić z zespołem leczącym zasadność badania DEXA oraz bezpieczną aktywność fizyczną.

I przede wszystkim warto pamiętać, że nie musisz przechodzić przez ten etap sama. W zależności od potrzeb wsparciem mogą być onkolog, ginekolog, fizjoterapeuta uroginekologiczny, fizjoterapeuta onkologiczny, psycholog czy psychoonkolog.

Menopauza po leczeniu onkologicznym nie powinna być tematem tabu. Jeśli jesteś przed leczeniem, masz prawo wiedzieć, jak może ono wpłynąć na Twoje hormony, cykl, seksualność, kości i codzienne funkcjonowanie. Jeśli jesteś w trakcie leczenia, masz prawo pytać o objawy, które pojawiają się po drodze. Jeśli leczenie już się zakończyło, nadal możesz szukać pomocy w problemach, które po nim zostały.

Bo leczenie onkologiczne może uratować życie. Ale później warto również zadbać o to, jak to życie wygląda.


Ważne zastrzeżenie

Ten artykuł ma charakter edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji z onkologiem, ginekologiem, fizjoterapeutą ani innym specjalistą prowadzącym leczenie. Szczególnie w przypadku hormonozależnych nowotworów decyzje dotyczące hormonów, leków, suplementów czy terapii miejscowych powinny być podejmowane indywidualnie z uwzględnieniem rodzaju nowotworu i zastosowanego leczenia.

Nie odstawiaj ani nie zmieniaj samodzielnie leczenia onkologicznego.

Źródła i materiały do dalszej lektury

  • Krajowy Rejestr Nowotworów – informacje dotyczące raka piersi.
  • Breast Cancer Now – Menopausal symptoms and breast cancer.
  • Breast Cancer Now – Hot flushes and night sweats.
  • European Medicines Agency – Veoza (fezolinetant).
  • ESHRE – International Guideline on Premature Ovarian Insufficiency, 2024.
  • Materiały dotyczące leczenia hormonozależnego raka piersi i menopauzalnych działań niepożądanych.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *